Ciotka Karola 3.0

Mogę zacząć od: dziękuję Panie Nejman. Pan Andrzej Nejman, aktor i dyrektor teatru Kwadrat, zabawił się w reżysera i to bardzo skutecznie. Wyreżyserował starą farsę angielską „Ciotka Karola”, dodał do niej 3.0, co „delikatnie” (sprawdzony, czytelny motyw) zasugerowało nawiązanie do współczesności.

Charakter przedstawienia można poczuć już na samym początku, gdy ze specyficznego ekranu umieszczonego z boku sceny płynie pierwsza piosenka Czesława Mozila (pierwsza, bo potem jest jeszcze kilka, wszystkie napisane specjalnie do tej sztuki).

I tak, trzech XIX-wiecznych studentów oksfordzkich… perypetie miłosne…ciotka… ojciec…. stryj… kamerdyner… Kitty i Emmy… dużo nieporozumień… Ela…śmieszne komplikacje… Bomba :lol: . Treści nie opowiem, zobaczcie przedstawienie sami, albo wstępniak przeczytajcie na stronie teatru.

Sympatyczna scenografia, pojawiająca się i zmieniająca dla potrzeb przedstawienia na oczach widza i przy akompaniamencie piosenek Czesława Mozila, dodaje uroku całemu przedstawieniu. Wszystko jest takie staro-nowe (wiem, ze ciężko czasem mnie zrozumieć, ale jest tak, jak piszę – „staro-nowe” ;-) ). Stary tekst przeplatany jest współczesnymi wstawkami, ale nienachalnie, więc tylko go wzbogaca. Ubaw gwarantowany. Żona powiedziała, że dawno nie widziała, żebym tak dobrze bawił się na sztuce, a ja z kolei  ujrzałem rzadki widok – Renię śmiejącą się na głos w teatrze. Tak reagowała cała publiczność. Oficjalna premiera odbędzie się dopiero 30.11., stąd pewnie cicha wizyta reżysera na widowni, z zeszytem w ręku i pilne notatki, co zmienić, co dopracować, jak reaguje publiczność (o to niech się chłopak nie martwi :-D ) itp. itd. Drobne wpadki i potknięcia aktorów dodawały tylko smaczku i nie drażniły, tym bardziej, że ich gra była bardzo dobra. W końcu to nowe przedstawienie. Dzięki temu czujemy, że oglądamy żywy obraz, a nie dopracowane ujęcie po dwudziestu dublach ;)  .

Całości dopełnia obsada aktorska. My widzieliśmy przedstawienie w następującej: Michał Lewandowski, Michał Rolnicki, Kamil Kula, Katarzyna Glinka, Marta Żmuda Trzebiatowska, Grzegorz Wons, Andrzej Grabarczyk, Wincenty Grabarczyk, Aldona Jankowska, Anna Karczmarczyk. Każdy z aktorów i aktorek znany również ze szklanego ekranu, ale na żywo oczywiście ogląda ich się lepiej.

A więc teraz czas na: dziękuję obsadzie. W sumie podsumowując sumarycznie, to dziękuję wszystkim zaangażowanym w przedstawienie, ponieważ dali widzom dużo nieskrępowanej radochy i zapomnienia od codziennych trosk, i mam na to dowód: W drodze na przedstawienie zajrzeliśmy z Renią na pocztę, aby odebrać list polecony. Co tam było? Mandat za wykroczenie zarejestrowane fotoradarem. Oczywiście związane z tym koszty spowodowały zepsucie humoru, ale tylko do czasu, gdy podniosła się kurtyna, której nie było ;) , bo zamiast niej na ekranie pojawił się Mozil, a na scenę wjeżdżały elementy scenografii. Potem już tylko śmiech, zabawa, chwila oddechu (żeby widza nie zamęczyć – rozsądnie), a przede wszystkim wchłonięcie przez sztukę. Nie wiem, co na to wszystko powiedzą krytycy teatralni, choć zdziwiłbym się krytyką, ale pamiętajmy, że krytyków jest kilku, a publiczności dziesiątki tysięcy, a jej będzie się podobało.

Dzień powszedni powrócił dopiero dzisiaj rano, przy wypełnianiu odpowiednich rubryczek dla Straży Miejskiej :evil: Czuję, że przedstawienie ma przed sobą długą przyszłość i tego mu życzę :-D

2 Komentarze

  1. Wow! Trafiłem tu z oficjalnej strony teatru Kwadrat. Tak im się spodobała recenzja, że aż umieścili ją na swojej stronie (jako jedną z trzech!). Mi też, bo właśnie zrobiłem rezerwację na tę sztukę :) Może odzywa się powołanie – bycie krytykiem teatralnym?

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.